czwartek, 14 sierpnia 2014

Love



Nie ma takich słów, które mogłyby opisać moją miłość do nich. Uleczyli moje życie, nadali mu sens, codziennie odkrywam na nowo z nimi świat. Dziękuję Wam chłopcy, kocham Was jak stąd do kooooosmoooosuuu!

A, b, c

A. wychodzi z bloku i podśpiewuje pod nosem: "A, b, c, a, b, c, a, b c .." i nagle mówi: "Mamo, zobacz to jak ja się urodziłem pierwszy to jestem litera a., a F. drugi to jest B. Tylko nie ma C."
Pytam: "A. a chciałbyś aby było w domu trzecie dziecko? ".
A. :"Tak, bo wiesz jak F. mógłby się bawić z tym dzieckiem wtedy kiedy ja bym nie chciał żeby mi przeszkadzał, na przykład kiedy będę z Tobą sprzątać". 


.... :) Ja bym tam chciała w domu C ;)  

wtorek, 17 czerwca 2014

Jak będę lekarzem

F. od dłuższego czasu snuje wizję, że zostanie lekarzem. Wczoraj sobie tak opowiada przed snem w łóżku. 
"Jak będę lekarzem to będę leczył i dorosłych i dzieci. I mamę też będę leczył, i A. i tatę. I zbuduje taki duży szpital, taki największy w kosmosie!".

F. też twierdzi, że będzie lekarzem Spidermanem. Będzie mieć kostium pod fartuchem. Jakie to piękne, oni wciąż mogą być kim tylko zechcą :)

piątek, 13 czerwca 2014

Brak faceta

Mówię A. co będziemy robić w weekend. Opowiadam, że pojedziemy spotkać się z ciocią Beatą. 
A. pyta czy to ta ciocia od zielonego naleśnika (takie danie zamówiła moja koleżanka podczas wspólnego z chłopakami spotkania - pamięć A. do dziwnych szczegółów jest niesamowita!). 
Mówię, że to inna ciocia, taka której może nie pamiętać bo dawno jej nie widzieliśmy, a w tym czasie urodziła dziecko. Tłumaczę, że ciocia od naleśnika nie ma w ogóle dzieci. 
A. na to wbija się natychmiast: "Bo nie ma faceta, tak?".

... ;)

Uratowany!

Jesteśmy na zakupach w Galerii. F. woła "siku!". Poszliśmy z F. i A. do toalety, ta dla niepełnosprawnych jest dla naszej trójki i toreb z zakupami zdecydowanie najlepsza ;) . Widzę, że A. też przestępuje z nogi na nogę i nerwowo rozgląda się po pomieszczeniu. 
Mówię: "A. też skorzystaj z ubikacji". 
A. na to niepewnie: "A masz chusteczki? ". 
"Mam" - teraz ja odpowiadam nie pewnie (bo papier toaletowy jest). 
Na co A. radośnie i głośno: "Jestem uratowany!". 
Po chwili dowiedziałam się o co chodzi. A. nie wypatrzyłodajnika z papierem do wytarcia rąk, a suszarek elektrycznych z paniką unika... ;) 
Mój kochany strachulec.

piątek, 6 czerwca 2014

Pizza Czadzik

Zamówiliśmy pizzę. Piotrek otwiera pudełko i mówi "Ale czadzik!". Na co F. wskazując na talerz "Czadzik? Ja chcę pizzę czadzik, o tu, tu mam wolne miejsce!".

sobota, 31 maja 2014

Czary

Kiedyś, jak podły miał humor A. udałam, że wyczarowałam mu samochodzik (który leżał skitrany na takie podłe okazje w szafie). 
Dzisiaj rano A. znalazł ten samochodzik i mówi: "Pamiętasz mamo jak mi go wyczarowałaś?". 
Mówię, że tak. A. idzie do małego pokoju i mówi po chwili do F.: "A dlaczego tak jest, że mama umie czarować?"
F. niewzruszony odpowiada: "Bo mama jest mamą."
A. "Przecież jeśli mama mnie urodziła, to ja też powinienem potrafić czarować?!"

Po chwili A. przychodzi do mnie z wielkimi i pełnymi już łez oczami i mówi cicho "Mamo, ale dlaczego Ty umiesz czarować a ja nie....?"

Pozostało mi tylko odpowiedzieć mu, że rzadko ale czasem dorosłym wychodzą czary, ale dopiero wtedy kiedy zostają rodzicami. A. się rozpromienił, stwierdził na dodatek, że będzie miał dwie córeczki i synka... :)