Jesteśmy na zakupach w Galerii. F. woła "siku!". Poszliśmy z F. i A. do toalety, ta dla niepełnosprawnych jest dla naszej trójki i toreb z zakupami zdecydowanie najlepsza ;) . Widzę, że A. też przestępuje z nogi na nogę i nerwowo rozgląda się po pomieszczeniu.
Mówię: "A. też skorzystaj z ubikacji".
A. na to niepewnie: "A masz chusteczki? ".
"Mam" - teraz ja odpowiadam nie pewnie (bo papier toaletowy jest).
Na co A. radośnie i głośno: "Jestem uratowany!".
Po chwili dowiedziałam się o co chodzi. A. nie wypatrzyłodajnika z papierem do wytarcia rąk, a suszarek elektrycznych z paniką unika... ;)
Mój kochany strachulec.
Coś jest zdecydowanie nie tak z tymi suszarkami. Zdają się po prostu za głośne i to tak od razu, bez żadnego uprzedzenia. Co do toalet dla niepełnosprawnych, niestety, muszę się zgodzić. Piszę "niestety", bo nie rozumiem, dlaczego pomieszczenie dla mamy (sic!) z dzieckiem ma służyć wyłącznie przewijaniu nieodpieluchowanego, a starsze nie mogą skorzystać w tym samym miejscu. Choć pewnie co galeria to obyczaj.
OdpowiedzUsuń