Z kolei F. kocha marchewkę gotowaną. A. jej nie lubi. F. dopytuje przy obiedzie: "Atek, a Ty lubisz jeść marchewkę? Onnnaaa jest taaaka miękka!".
sobota, 13 września 2014
Schab
A. słynie w domu ze swojej wyjątkowej miłości do kotletów schabowych. Jak co sobotę rano idziemy na zakupy na bazarek. Pytam A. jakie mięso mamy kupić na obiad. Na co A. rozmarzony: "Gdybym był schabem to sam bym siebie zjadł" .... ;)
czwartek, 14 sierpnia 2014
Love
Nie ma takich słów, które mogłyby opisać moją miłość do nich. Uleczyli moje życie, nadali mu sens, codziennie odkrywam na nowo z nimi świat. Dziękuję Wam chłopcy, kocham Was jak stąd do kooooosmoooosuuu!
A, b, c
A. wychodzi z bloku i podśpiewuje pod nosem: "A, b, c, a, b, c, a, b c
.." i nagle mówi: "Mamo, zobacz to jak ja się urodziłem pierwszy to
jestem litera a., a F. drugi to jest B. Tylko nie ma C."
Pytam: "A. a chciałbyś aby było w domu trzecie dziecko? ".
A. :"Tak, bo wiesz jak F. mógłby się bawić z tym dzieckiem wtedy kiedy ja bym nie chciał żeby mi przeszkadzał, na przykład kiedy będę z Tobą sprzątać".
.... :) Ja bym tam chciała w domu C ;)
wtorek, 17 czerwca 2014
Jak będę lekarzem
F. od dłuższego czasu snuje wizję, że zostanie lekarzem. Wczoraj sobie tak opowiada przed snem w łóżku.
"Jak będę lekarzem to będę leczył i dorosłych i dzieci. I mamę też będę leczył, i A. i tatę. I zbuduje taki duży szpital, taki największy w kosmosie!".
F. też twierdzi, że będzie lekarzem Spidermanem. Będzie mieć kostium pod fartuchem. Jakie to piękne, oni wciąż mogą być kim tylko zechcą :)
piątek, 13 czerwca 2014
Brak faceta
Mówię A. co będziemy robić w weekend. Opowiadam, że pojedziemy spotkać się z ciocią Beatą.
A. pyta czy to ta ciocia od zielonego naleśnika (takie danie zamówiła moja koleżanka podczas wspólnego z chłopakami spotkania - pamięć A. do dziwnych szczegółów jest niesamowita!).
Mówię, że to inna ciocia, taka której może nie pamiętać bo dawno jej nie widzieliśmy, a w tym czasie urodziła dziecko. Tłumaczę, że ciocia od naleśnika nie ma w ogóle dzieci.
A. na to wbija się natychmiast: "Bo nie ma faceta, tak?".
... ;)
Uratowany!
Jesteśmy na zakupach w Galerii. F. woła "siku!". Poszliśmy z F. i A. do toalety, ta dla niepełnosprawnych jest dla naszej trójki i toreb z zakupami zdecydowanie najlepsza ;) . Widzę, że A. też przestępuje z nogi na nogę i nerwowo rozgląda się po pomieszczeniu.
Mówię: "A. też skorzystaj z ubikacji".
A. na to niepewnie: "A masz chusteczki? ".
"Mam" - teraz ja odpowiadam nie pewnie (bo papier toaletowy jest).
Na co A. radośnie i głośno: "Jestem uratowany!".
Po chwili dowiedziałam się o co chodzi. A. nie wypatrzyłodajnika z papierem do wytarcia rąk, a suszarek elektrycznych z paniką unika... ;)
Mój kochany strachulec.
Subskrybuj:
Posty (Atom)